Herbata nad rzeką

Dawno, dawno temu, kiedy na świecie nie było jeszcze lajków, komentarzy, tłitów i instagramów ludzie pisali do siebie listy… Sama je pisałam i dostawałam. Do dziś mam na strychu karton pełen listów, które dostałam w czasach, kiedy prawie nikt nie posługiwał się telefonami komórkowymi i nie pisał smsów. Wciąż lubię papier. Nadal kupuję papierowe notatniki. Uważam, że odręcznie napisane słowo ma jakiś inny wymiar, inną wagę, niż jakikolwiek elektroniczny przejaw epistolografii.

No i te listy miłosne…:) Od razu przypomina mi się Sonet 43 Szekspira, listy Abelarda i Heloizy, Franza Kafki do Mileny Jesenskiej, Remarque’a i Marleny Dietrich i …list Tatiany do Oniegina (Eugeniusz Oniegin, Puszkin). Poniżej fragment tego ostatniego listu. Przeczytajcie go – choć może nie jest to najlepsza pora na piknik – najlepiej poza miastem, na dworze, na przykład nad rzeką – pijąc gorącą, aromatyczną herbatę z pięknych filiżanek, słuchając szumu płynącej wody w rzece. Na takie walentynki mogę się pisać;)

01-herbata_nad_rzeka

Herbata nad rzeką

 

Herbata nad rzeką Herbata nad rzeką Herbata nad rzeką
Herbata nad rzeką
Herbata nad rzeką Herbata nad rzeką Herbata nad rzeką Herbata nad rzeką Herbata nad rzeką

Piszę do Pana – trzebaż więcej?
Na jakież słowa się odważę?
Kto wie, czy Pana nie zniechęcę,
Czy Pan mnie wzgardą nie ukarze?
A jednak list ten mając w ręce,
Pan ulituje się mej doli,
Pan zginąć sercu nie pozwoli.

Z początku chciałam milczeć skromnie,
Zataić sekret mój wstydliwy.
O, nic by Pan nie poznał po mnie,
Gdyby choć czasem, w dzień szczęśliwy,
Choć raz w tygodniu, Pan przyjechał,
Gdyby została mi pociecha,
Że będę Pana znów słyszała,
Że sama słówko jakieś szepnę,
I dzień, i noc aż do następnej
Okazji będę rozmyślała…
Ale podobno Pan odludek
I nudno Panu w wielkiej głuszy,
A my… choć skromny nasz ogródek,
Radziśmy Panu z całej duszy.

Po cóż Pan złożył nam wizytę?
Nigdy bym Pana nie spotkała
W naszej deskami wsi zabitej,
Gorszej udręki bym nie znała
I może bym niedoświadczoną,
Burzliwą duszę okiełznała,
Ktoś by się trafił sercu bliski,
Kto wie? – byłabym wierną żoną,
I wzorem cnoty macierzyńskiej.

Inny!… Nie, nigdy! Dla miłości
Ta jedna jest tylko ostoja!
To wyrok dany z wysokości…
To wola nieba: jestem Twoja;
Całe me życie zwiastowało,
Że Ciebie spotkam nieuchronnie,
Wiem, że mi niebo Cię zesłało,
Ty masz osłaniać mnie dozgonnie…

To Ty zjawiłeś mi się we śnie,
Jeszcze nieznany, a już miły,
Twe dziwne oczy mnie dręczyły,
Twój głos się w duszy mej tak wcześnie
Odezwał… Nie, to nie był sen!
Wszedłeś – od razu Cię poznałam
I zapłonęłam, i struchlałam,
W myśli szepnęłam: tak, oto ten!
Czyż to nieprawda? Niedaremno
Tyteż to w ciszy mówił ze mną,
Kiedy ubogich wspomagałam,
Kiedy przed snem tęsknoty wrzenie
W duszy modlitwą osładzałam…
Czy to nie Ty na okamgnienie
Miłe przyniosłeś mi widzenie,
W przejrzystym mroku przeleciałeś
I nad wezgłowiem się skłoniłeś?
Czyż to nie Ty, zwiastując miłość,
Słowa nadziei wyszeptałeś?
Kim jesteś? Czy aniołem stróżem,
Czy kusicielem mym przewrotnym:
Wyjaw – niech się nie błąkam dłużej.
Może to w sercu mym samotnym
Roiłam mrzonki niestworzone,
A co innego mi sądzone…
Lecz wszystko jedno, niech się dzieje!
W Twe ręce los mój cały składam,
Przed Tobą łzy me gorzkie leję
I Ciebie o obronę błagam…
Bo pomyśl: jestem tutaj sama
I nikt nie zajrzał w moją duszę,
I może rozum mnie okłamał,
I milcząc, tutaj ginąć muszę.
Czekam na jedno Twe spojrzenie:
Albo mi w serce tchnij nadzieję,
Albo niech ciężki sen rozwieje
Słuszne, niestety potępienie.

Kończę! I wstyd, i lęk mnie bierze
I strach odczytać… Pan to pojmie,
W Pana honorze mam rękojmię,
Więc bez wahania jej zawierzę…

Eugeniusz Oniegin, Aleksander Puszkin

Na zdjęciach: ręcznie haftowana serweta, stare porcelanowe filiżanki Włocławek, srebrne łyżeczki, srebrna cukiernica i samowar.

Ps. A widzieliście ekranizację „Oniegina” z Ralphem Fiennes’em i Liv Tyler?;)

Jeśli mój wpis Ci się spodobał, kliknij „Lubię to” i/lub zostaw komentarz poniżej:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...